Hommage an die Berliner U-Bahn

August 13, 2018 — main1ain
Filed under:

Berlin 178/365

In der Berliner U-Bahn kann frau essen, lesen, flirten, sich streiten oder Make-up auftragen. Ich habe bei der Fahrt hier sogar schon mal eine Maniküre erlebt. „Knock!“, hat der Nagelknipser gemacht und die Nägel sind in alle Richtungen geflogen. Zu jeder Tages- und Nachtzeit ist etwas los: Jemand hat einen Vintage-Kassenapparat dabei und druckt damit laut Kassenbons aus. Manche zerknüllt er mit einer theatralischen Geste und wirft sie dann weg.

Ein Fahrgast telefoniert mit seinem Bruder, der angeblich sein geliehenes Auto kaputtgefahren hat. „Die Eltern haben dich adoptiert!“, flüstert er empört ins Telefon. „Jetzt ist der Vater krank und ich übernehme die Führung. Ich werfe dich aus der Familie!“

Ein anderes Mal zeichnet mich eine Künstlerin heimlich drei Stationen lang und ich tue so, als ob ich nichts merke.

Als einmal ein Betrunkener mit unglaublich schönen blonden Locken sich den italienischen Touristinnen vor die Füße wirft und sie auf Deutsch und Italienisch mit Gesang unterhält, ist das noch skurril. Als die Touristinnen aussteigen und er etwas auf Arabisch sagt und damit das Missfallen einer mitfahrenden Männergruppe erregt, wird es bedrohlich. Zuerst wird geschimpft, dann steht einer auf und stellt seinen Fuß auf die auf dem Boden liegenden Haare des Blonden. Jetzt weiß ich, wie man die Notbremse bedient.

Mehr lesen

Kinderwunsch

August 13, 2018 — main1ain
Filed under:

baby

Anfangs hieß es von ihrer Seite, ich müsse mein Übergewicht und den hohen Blutdruck reduzieren, danach könne man über eine weitere Schwangerschaft sprechen. Nach zwei Jahren bin ich also vierzig Kilo leichter, der Blutdruck ist gesunken, andere Wehwehchen ebenfalls reduziert. Die Frau Doktor rät mir trotzdem weiterhin von einer Schwangerschaft ab, nennt jedes Mal einen neuen Grund. „Wir müssen Sie weiter beobachten“, lautet ihr Urteil nach einem nicht ganz optimalen Befund. „Ich rate Ihnen von einer Schwangerschaft definitiv ab.“ „Wäre es gefährlich für mich?“ „Nein.“ „Etwa für das zukünftige Kind?“ Wieder nein. Ich frage überrascht, warum mir dann trotzdem so kategorisch abgeraten wird. 

 Mehr lesen 

Du Tarzan, ich Jane

August 13, 2018 — main1ain
Filed under:

my1

Ich hätte nie gedacht, dass mir mein künftiger Ehepartner „fremd“ sein könnte. Man muss doch als Kind dieselben Zeichentrickfilme gesehen haben, um als Erwachsene seelenverwandt zu sein, oder? Man muss „aus demselben Teig gebacken“ sein und im Bett dieselbe Sprache flüstern!

Doch nun bin ich schon seit sieben Jahren (Mittlerweile seit zehn Jahren) mit einem Mann zusammen, der für mich mal irgendein „Kerl vom deutschen Techniksupport“ eines gemeinsamen Projekts und für den ich anfangs bloß eine „belarussische Menschenrechtlerin“ war. Ich habe nie die „Sendung mit der Maus“, er nie den russischsprechenden Winnie Puuh erlebt. Ich esse zum Frühstück Buchweizenbrei, er nimmt belegte Brötchen. Ich fluche saftig auf russisch, er erkennt nur an der Intonation, dass ich ihm gerade keine Liebeserklärung mache. Er fühlt sich völlig im Recht, wenn er ÄrztInnen oder BeamtInnen tausend Fragen stellt, ich zucke dabei innerlich zusammen. 

 Mehr lesen 

Hoffnungsträgerin

August 13, 2018 — main1ain
Filed under:

Artikel "Hoffnungsträgerin", Magazine An.Schläge V/2016

***

Ру: Интервью Надежды Кутеповой "Несущая Надежду" для австрийского феминистского журнала An.Schläge 

13568822_131295093966975_2431882773707532831_o

Hier geht es weiter zum Text:
 

Zeit: Ihr seid gar nicht verkrampft!

August 13, 2018 — main1ain
Filed under:

24059110_384038818692600_1452510953751247990_n

24294423_384038788692603_5411503660825016185_n

 

Mein Interview mit dem Rektor von EHU Herrn Mikhailov

April 28, 2013 — main1ain
Filed under:

 photo BP58_screen_zps0423617b.png

Das Bild in voller Größe hier: LINK

Mińsk: Fotograficzne podwójne „u-wiązanie” kobiet

March 29, 2013 — main1ain
Filed under:

Od 14 do 23 marca 2013 r. Mińsk gościł wystawę fotograficzną «Sztuka bycia prawdziwą», stworzoną w ramach współpracy między Jolą Miłają i Tatianą Tichomirową. Autorki twierdzą, że inspiracją do powstania serii zdjęć była chęć wypowiedzenia się przeciw współczesnym normom wyglądu. Popierają one naturalne piękno, dlatego zaproszone do sesji fotograficznych białoruskie kobiety sukcesu były bez makijażu.

Фотопроект

Projekt fotograficzny «Naturalne piękno»

Tak przynajmniej autorki twierdzą, choć na wideo z sesji wyraźnie widać, że większość modelek ma silne podkreślenie policzków różem, nałożony krem tonujący, ołówek do oczu, cień do powiek i tusz do rzęs.

Wideo z sesji zdjęciowej «Sztuka bycia prawdziwą — naturalne piękno»:

Efektem są fotografie, gdzie kobiety są przedstawione na białym tle w tonach czarno-białych. Kolorystyka przekazuje nastrój lekkości i czystości, co ma prawdopodobnie ucieleśnić naturalność kobiecego piękna. Bohaterkami zdjęć są głównie przedstawicielki białoruskiego show-biznesu: piosenkarki i prezenterki telewizyjne, a także właścicielki świetnie prosperujących firm.

— Niestety dziś coraz więcej młodych dziewcząt kładzie się pod nóż chirurga plastycznego — ukrywają swoją młodość i świeżość pod tonami makijażu, za pomocą czego próbują zbliżyć się do standardów piękna narzuconych społeczeństwu przez media i reklamy — mówi twórczyni projektu Jola Miłaja.

Co ciekawe, opowiadając się za naturalność i przeciwko kanonom piękna glamour, autorki projektu mimo to same pozostają w ściśle określonych ramach tych samych kanonów. Wśród zaproszonych modelek nie ma kobiet w starszym wieku, puszystych lub o niestandardowych w wyglądzie. Ani kolczyków w brwiach, ani zmarszczek, ani orlego nosa u żadnej nie zaobserwowano. Poza tym zdjęcia zostały wyretuszowane, co pozwala ukryć ewentualne wady skóry i sprawia, że rysy twarzy stają się bardziej wyraziste. Wszystkie są młode, prężne i, bez wątpienia, piękne, ale bez przekraczania tychże «kanonów glamour».

Cel nie został osiągnięty. Sam projekt stał się patriarchalnym wyzwaniem stawianym kobietom w społeczeństwie postsowieckim: «bądź naturalną bez stosowania różnych środków», ale jednocześnie «bądź idealnie piękną i młodą.»

Przesłanie takie doskonale wpisuje się w koncepcję opracowaną w latach 50. ubiegłego wieku przez multidyscyplinarnego naukowca Gregory’ego Batesona: «a double bind» [z ang. — «podwójne wiązanie»]. Teoria ta opisuje symultanicznie kierowane do odbiorcy sprzeczne przekazy, należące do różnych poziomów komunikacji, na przykład: w słowach wyraża się miłość, a równolegle zachowanie niewerbalne wyraża nienawiść. W formie ustnej przekazywano jedno, a poprzez mimikę i gesty — zupełnie coś innego. Łącznie całe przesłanie brzmi mniej więcej tak: «rozkazuję ci nie wykonywać moich rozkazów.» Ofiara, która jest poddawana «podwójnemu wiązaniu», czuje się niekomfortowo i, próbując wykonać oba polecenia lub zignorować jedno z nich, zawsze okazuje się «przegraną» i «odrzuconą» przez społeczeństwo. W efekcie białoruskie kobiety poruszają się w schizofrenicznym systemie wymagań.

Szczególnie trudno jest kobietom zrealizowanym, sukcesu, aktywnym. Próbując uzyskać akceptacje społeczną, białoruskie przedstawicielki branży IT rywalizują w konkursach piękności, ubrane w bikini (zdjęcia): zostań dumą w branży informatycznej — pokaż ciało nieskazitelne. Białoruskie pisarki uczestniczą w sesji fotograficznej kalendarza pół-erotycznego, żeby zostać zauważonymi w literaturze (zdjęcia): udowodnij, że jest ciekawie czytać Twoje książki — pokaż ciało nieskazitelne. Bizneswomen uczestniczą w «naturalnej» sesji fotograficznej rzekomo bez makijażu, ale malują się do sesji, a najpierw zostają dobierane z uwagi na swój wygląd, a by później ich wizerunki i tak wyretuszować (zdjęcia): bądź niepomalowana — wyglądaj tak dobrze, jak z makijażem.

Na zdjęciach z otwarcia wystawy «Sztuka bycia prawdziwą» rzuca się w oczy fakt, że wiele kobiet-gości i tych uczestniczących w projekcie zaprezentowało się w makijażu o różnej intensywności i z fryzurami wymagającymi profesjonalnej stylizacji i farbowania. Same obaliły deklarowaną niepodległość od piękna powierzchownego, przynajmniej dla siebie osobiście.

Zresztą one po prostu usiłują spełniać sprzeczne zapotrzebowania społeczne, co w rzeczywistości im się nie udaje. To nie one stworzyły zapotrzebowanie na taką kobietę. «Double bind» to świetny sposób na u-wiązanie każdego i spowodowanie, że wątpi się w siebie, a więc w efekcie — zwiększa się obroty handlowe, zmuszając do kupowania wciąż nowych kosmetyków lub robienia operacji plastycznych w coraz młodszym wieku. Miński projekt fotograficzny «Sztuka bycia prawdziwą» stał się kolejnym niewolnikiem tych samych «norm glamour», przeciwko którym protestował. «Sztuka jak wydawać się prawdziwą» to bardziej adekwatna nazwa.

Jeanna Kroemer dla EASTBOOK 

A Double Bind & Photos for Women in Minsk

March 29, 2013 — main1ain
Filed under:

O14-23 March 2013, Minsk hosted the photo exhibition «The Art of Being Natural» by Ella Milaya and Tatiana Tikhomirova. The authors said that they had created the series of pictures to speak out against the canons of modern glamour. They advocated for the natural beauty, so the invitees for photo shoots — successful Belarusian women were photographed without strong make-up.

Фотопроект

The photo project «The Natural Beauty»

At least it was claimed so, although the video from the shooting clearly shows that majority of the models have rouge on cheeks, as well as some toner, eyeliner, eye shadow and mascara for eyelashes.

The video from the photo shoots «The Natural Beauty»: The result is black-and-white photos of women on white background. The color gamma conveys the mood of lightness and purity, which is probably intended to embody precisely the naturalness of female beauty. The heroines whom we see on the pictures are mostly representatives of the Belarusian show business: singers and TV anchorwomen, as well as businesswomen.

«Unfortunately, today more and more young girls are falling back upon the plastic surgery and hide their youth and freshness under tons of make-up. trying to follow the glossy standards of beauty imposed by society present in the media and advertising», said the project producer Ella Milaya.

Curiously, while campaigning for naturalness and against glamorous canons of beauty, the authors of the project themselves strictly stick to the same glamorous canons. Among the invited models there are no elder women, no plump ones — nobody outside the standard. You cannot see there anyone with piercings in eyebrows, with wrinkles or a Roman nose. Besides, most of the photos were blocked out, what allows to hide the possile shortcomings of the skin and make the face more expressive. The models — every one of them — are young, elastic, and, no doubt, beautiful, but that does not go beyond all the same «glamour canons». 

There is no challenge to the glamour. But here we have another impossible patriarchal challenge to women in post-Soviet society. The project seems to say both «be natural without any ruses», but still «be perfectly beautiful and young».

This message fits perfectly into the double bind theory developed in the 50′s by the multidisciplinary scientist Gregory Bateson. It describes the instructions which are mutually exclusive and belong to different levels of communication: for example, the words express love, and a parallel non-verbal behavior expresses hatred. Orally one may convey a certain message, but, for example, his or her facial expressions and gestures may tell something totally different. Taken together, the message sounds as «I order you to ignore my orders». A victim, which is subjected to a double bind message, feels uncomfortable, and tries to follow both instructions, or ignore one of them, but in any case it’s a failure. So Belarusian women dwell in a schizophrenic situation year after year.

It is particularly difficult for women who have established themselves and are successful and active. Trying to get public approval, Belarusian female representatives of IT-sphere compete in bikini in beauty contests [become the pride of the intellectual field — show your perfect body], Belarusian female writers are photographed for semi-erotic calendars to become visible in literature [prove that you are interesting to read — show your perfect body], Belarusian businesswomen are coming to the «natural» photo shoot  with thoroughly makeuped faces and are originally selected by appearance, and later retouched.

In the photos from the opening of the exhibition «The Art of Being Natural» we can see that many of the project participants came to the opening with a make-up of different intensity and coiffures requiring professional styling and hair dyes. Thus, they denied their declared independence from an artificial beauty at least for themselves. However, at the same time the women are just trying to meet the controversial public demand and, of course, fail. It is not designed by them. The double-bind method is a great way to get anyone to doubt themselves, and that means, for example, to move the trade, buying new cosmetics or resorting to plastic surgery at more and more young age. The Minsk photo project «The Art of Being Natural» has become another slave of the same «standards of glamour», against which it has been claimed. «The Art of Looking Natural» would be more correct name.

Jeanna Kroemer for EASTBOOK

Translated by MA

Mit Zeichenstift und Spraydosen

March 5, 2013 — main1ain
Filed under:
In Ländern der GUS erleben feministische Grafik und Graffiti derzeit einen ungeheuren Aufschwung. Vor allem in Russland kämpfen Frauen gegen Ungerechtigkeit und staatliche Repression immer häufiger auch mit Zeichnungen, Stencils oder Comics. Von JEANNA KRÖMER für An.Schläge
 
Mit Ende Oktober 2012 wurden in Moskau zwölf Menschen befreit, der Großteil von ihnen Frauen. Es waren StaatsbürgerInnen aus Kasachstan und Usbekistan, die zuvor zum Teil zehn Jahre lang gegen ihren Willen festgehalten und schwer ausgebeutet worden waren. Eine Unternehmerin hatte sie gezwungen, zwanzig Stunden pro Tag unbezahlt zu arbeiten, ihnen wurden Gelenke und Finger gebrochen sowie Zähne herausgeschlagen. Auch Kinder lebten mit den Frauen unter diesen Bedingungen. Sie wurden ebenfalls misshandelt, einige wurden den Müttern weggenommen und sind bislang spurlos verschwunden.
 
Hilfe kam schließlich von AktivistInnen der Menschenrechtsorganisation „Alternative“, die den Laden stürmten. Die Mutter einer der „SklavInnen“, wie sie in den Berichten über den Fall immer wieder genannt werden, hatte ihre Hoffnung aufgegeben, Hilfe bei den Behörden zu finden und sich stattdessen an die Mitglieder der Organsation gewandt.
 
Aber auch nach der Befreiung erfahren die Opfer von staatlicher Seite weder Schutz noch Unterstützung. Im Gegenteil: Russland versucht, die Frauen als illegale MigrantInnen schnellstmöglich abzuschieben und den Fall abzuschließen, die offiziellen Medien berichten kaum darüber. Doch trotz vielfacher Drohungen machen die Frauen polizeiliche Aussagen. Ob ihnen Gerechtigkeit widerfahren wird, bleibt dennoch fraglich.
 
Feministischer Bleistift. Victoria Lomasko begleitet die Befreiten in ihrem neuen Alltag mit Notizblock und Stift. Sie porträtiert sie, schreibt ihre Dialoge und Erinnerungen auf, berichtet auf Facebook und versucht so mit allen medialen Mitteln, die Geschichte publik zu machen und die Frauen dadurch zu unterstützen.(1) Die 34-jährige Lomasko ist eine erfahrene Zeichnerin. Bei den unterschiedlichsten politischen Ereignissen bleibt die Frau mit dem aufmerksamen Blick seit vielen Jahren trotz Geschrei und Gedränge, dichtem Schneetreiben oder Zusammenstößen zwischen Polizei und AktivistInnen einfach standhaft mitten im Geschehen und zeichnet. Das Risiko, das sie selbst dabei eingeht, sei ihr bewusst, aber für sie sei es „Ehrensache, im Bild zu sein“. „Ein Vorbild für mich ist die Arbeit von Mitgliedern der ‚Gruppe der 13‘, die mal gesagt haben, dass ein Künstler den Fluss der Zeit einzufangen hat: So wie ein Tänzer zur Musik tanze, so solle auch ein Künstler in dem Tempo zeichnen, das er wahrnimmt“, erzählt Lomasko in einem Interview der Zeitschrift „Artguide“. Ihr Arbeitsplatz befindet sich demnach auf Demos und in Gerichtssälen, in denen AktivistInnen politischen Schauprozessen unterzogen werden. Sie berichtet über die Prozesse von Mihail Hodorkovski und Pussy Riot(2), zeichnet aus der russischen Provinz oder macht Reportagen aus einer Strafanstalt für Mädchen.
 
Im Oktober 2012 eröffnete in Moskau auch die Ausstellung „Feministischer Bleistift“, die politische Grafik von Frauen zeigte. Neben Victoria Lomasko waren darin unter anderem auch die bemerkenswerten Arbeiten der Künstlerinnen Mikaela und Kluge Mascha zu sehen.
 
joanna_kroemer_anschlaege_feminismus
 
„Er konnte nicht sesshaft werden und hat nie Hausschuhe angezogen.“
© Victoria Lomasko
 
Nie gut genug fürs Patriarchat. Die Bloggerin Kluge Mascha(3) ist vor allem im Internet aktiv. Sie pendelt zwischen Berlin, Kiew und Sankt Petersburg und agiert anonym unter ihrem Künstlerinnennamen. Ihr grafisches Talent und Gespür für das Geschlechterverhältnis hat sie im Laufe des letzten Jahres in der russischsprachigen Netzcommunity zum Star gemacht. Unter dem Titel „Wir sind nie gut genug fürs Patriarchat“ entwarf die Künstlerin beispielsweise eine Plakatserie, die der Ver­anschaulichung der oft unerfüllbaren widersprüchlichen Forderungen dient, die das Patriarchat an Frauen richtet: „Wenn Du Sex hast, bist Du eine Hure, wenn nicht: eine Frigide“; „Wenn Du ein Kind bekommen hast, bist Du ein Huhn, wenn nicht: eine Egoistin“ usw., ist auf den Plakaten zu lesen.
 
Kluge Mascha gibt außerdem „Lesbodrama“ heraus, ein Comic über Mütter, die aufgrund internalisierter Homophobie sich selbst und ihre eigenen lesbischen Töchter hassen. Die Dialoge, voll von Leid und Abneigung, korrespondieren mit Maschas speziellem Stil, der von ihr selbst „Trash“ genannt wird. Die ziemlich schematisch skizzierten Bilder werden auf einfachem, kariertem Papier gezeichnet, gescannt und ins Internet gestellt.
 
Einen Comic über Lesben macht auch die Bloggerin ez_lime(4). Hauptfiguren darin sind Fuchs und Eule, die ein lesbisches Paar bilden, das eine Katze hat, viel Wein trinkt, unentwegt Sex hat und ständig anzügliche Witze reißt. Die Autorin ist nicht nur als Zeichnerin sehr talentiert, sondern auch sprachlich äußerst gewandt. Die meisten ihrer Comics sind kaum zu übersetzen, weil sich die Pointe der Geschichte aus einem Wortspiel ergibt. Doch die Zeichnerin macht sich in Russland alleine durch die Erwähnung von Homosexualität strafbar, denn bekanntlich gilt dies seit kurzem als „Propaganda von Homosexualität“ und „jugendgefährdend“ und kann gerichtlich geahndet werden.
 
Narodniki women. Kluge Mascha ist auch die Urheberin von Stencils(Trafaret-Graffiti), die das Thema Reproduktionsrechte visualisieren und Frauen „aus der Küche in die Bibliothek“ bringen wollen. Eine wichtige Intervention, wird in Russland und den GUS doch gerade wieder einmal die Verschärfung der Abtreibungsgesetze besonders heftig diskutiert und von der Kirche gepusht.
 
Mit ihren Stencils wurde auch Mikaela bekannt. Ihr letztes Projekt heißt „Narodovolki“ und ist den Revolutionärinnen von 1917 gewidmet. Viele von ihnen wurden von den eigenen Mitstreitern ausgenutzt und aus der Geschichte verbannt. Sie beendeten ihr Leben in Gefängnissen und bei der Zwangsarbeit, arm und verraten. „Die Graffiti von Mikaela bestehen aus dem lakonischen, kommentarlosen Aufzählen der Namen dieser verratenen Revolutionärinnen“, kommentiert die Künstlerin Victoria Lomasko Mikaelas Werke. Mikaela selbst erzählt in einem Interview auf ravnopravka.ru: „Ursprünglich habe ich diese Frauen eher negativ gesehen – sie waren alle Terroristinnen, haben ihre politischen Gegner getötet. Ich bin gegen gewaltsame Methoden des Kampfes. Darüber hinaus war keine dieser Frauen feministisch, im Gegenteil, sie haben bei der Durch­führung eines sehr maskulinen revolutionären Projektes geholfen“, sagt Mikaela. „Aber nachdem ich das Buch von Margaret Maxwell ‚Narodniki women: Russian women who sacrificed themselves for the dream of freedom‘ gelesen habe, habe ich meine Meinung geändert. Sie wählten Terror einst als Reaktion darauf, dass man sie weiter unterdrückt hat, solange sie mit den legalen Methoden gekämpft haben. (…) Ich wollte über sie erzählen, ihre Namen nennen.“ Mikaela sieht dabei einen direkten historischen Bezug zu Frauen heute, die aufgrund ihrer politischen Aktivität im gegenwärtigen politischen System vielfältigen Repressalien ausgesetzt sind.
 
Mein Papa ist Polizist. Gewalt gegen politisch aktive Frauen macht auch die Belarussin Marina Naprishkina zum Thema. In ihrem Comic „Mein Papa ist Polizist, was macht er bei der Arbeit?“, der in einer subversiven Aktion als Ausmalbuch an Familien von Polizisten in Belarus geschickt wurde, werden von Polizeigewalt betroffene Frauen zitiert: Erinnerungen an Vergewaltigungsdrohungen, an wegen Schlägen verlorene Schwangerschaften, an gebrochene Beine und Gehirnerschütterungen nach gewaltsamen Räumungen von friedlichen Protestdemonstrationen finden sich im Comic. Das Buch entstand, weil die sich oppositionell engagierenden Frauen in Belarus nicht nur genau wie die Männer geschlagen und schikaniert werden und ihre Jobs verlieren, sondern zusätzlich auch noch die volle Kraft des Sexismus dabei erleben. Den Frauen wird etwa viel öfter auch mit einer Vergewaltigung oder mit dem Entzug ihrer Elternrechte, sprich mit der Wegnahme ihrer Kinder gedroht. Bei der Festnahme wird auf geschlechtsspezifische Bedürfnisse nicht geachtet, so gibt es z.B. im Untersuchungsgefängnis keine hygienischen Mittel für menstruierende Frauen etc.
 
ZOA. Mit einem Gips bezahlte die 25-jährige Alexandra Kachko ihr politisches Engagement. Als die Künstlerin aus Sankt Petersburg bei einer Demo verhaftet wurde, riss ein Polizist sie so heftig in den Polizeiwagen, dass er ihr dabei das Handgelenk brach.
 
Die Hauptfigur von Kachkos Street Art ist ZOA, die ihren Namen in Anlehnung an den russischen weiblichen Namen Zoya trägt. ZOA ist ein meist auf Papier gezeichnetes Mädchen in gestreiften bunten Strumpfhosen, das seit zwei Jahren auch immer wieder mal auf den Straßen von Sankt Petersburg auftaucht und den PassantInnen gute Laune bringt. Außerdem macht Kachko Graffiti und Stencils. Besonders bekannt sind ihre Bilder, auf denen Frauen zu sehen sind, die an einem rosa Kreuz aufgehängt sind. Die Bildunterschrift lautet: „Patriarchat tötet“. Die Graffiti tauchen auf den Wänden und Mauern jener Plätze auf, an denen Verbrechen gegen Frauen begangen wurden. Gegenüber der „St. Petersburg Times“ sagt die Künstlerin: „Ich will nicht, dass die Kirche sich ins Privatleben der Menschen einmischt oder dass man homophobe Gesetze erlässt. (…) Das kann im völligen Totalitarismus enden. Das ist der Grund, warum man nicht schweigen sollte.“ Diese Überzeugung verbindet wohl alle der genannten Künstlerinnen.
 
 
Jeanna Krömer ist Journalistin, Feministin, wohnt derzeit in Berlin, leitet die kleine feministische Gruppe „Belarussische Brennessel“ und koordiniert FEM.FM – die Frauennewssite mit Podcasts in russischer Sprache. Kontakt unter: [email protected]
 
Fußnoten 
 
(1) http://halfaman.livejournal.com/1023313.html
(2) www.risuemsud.ru
(3) http://smartmary.livejournal.com
(4) http://ez-lime.livejournal.com

Seksizm w środowisku homoseksualnym

February 27, 2013 — main1ain
Filed under:

Ostatnio zauważam, że homofobia w krajach Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) ma jeszcze jedną ciekawą i przerażającą stronę. Przejawia się ona w tym, że ci, którzy akceptują homoseksualizm – lub sami są homoseksualistami – na wszelkie sposoby unikają mówienia o problemach związków jednopłciowych.

Obawiają się, że i bez tego i tak nietolerancyjne wobec nich społeczeństwo będzie się czepiać każdego negatywa i wykorzystywać je przeciwko nim. Dlatego geje i lesbijki w Rosji i pozostałych krajach WNP starają się udowodnić wszystkim, że są „dobrzy”, tzn. że kochają dzieci, są młodzi, kreatywni, wykształceni i zamożni.

Сексизм в гомосексуальной среде, источник: facebook.com

Seksizm w środowisku homoseksualnym, źródło: facebook.com

Próbują oni przekonać siebie i innych, że nie są tacy, jak wszyscy, a nawet lepsi. Starają się niejako przy pomocy stosowania wszelkich metod budować “pozytywny obraz wśród opinii publicznej”  i udowodnić społeczeństwu, że trzeba ich polubić i wreszcie przestać prześladować. Nie jest to oczywiście ich wina, a tragedia. Homoseksualizm w naszych krajach na tyle jest napiętnowany, że nie każdy może znieść piętno „child-free”.

Na przykład przemoc w parach homoseksualnych, a nawet węższy przykład – w związku lesbijskim. W ogóle się o tym nie mówi. Chociaż w źródłach niemieckojęzycznych znajduję pogląd, że przemoc w parach lesbijskich zdarza się prawie tak często, jak w parach heteroseksualnych. Tutaj też mogą zbić, upokarzać, gwałcić lub nawet zabić.

Niemniej jednak byłam zaskoczona, gdy przeczytałam dziś, jak jedna radykalna feministka z Rosji, tj. osoba, która z założenia jest bardziej od innych wyczulona na przemoc, po prostu znęcała się nad kobietą, która przyznała się, że ​​została zgwałcona. Chyba nawet nie rozumiejąc, że używa wszystkie najczęściej spotykane zwroty seksistowskie, kobieta ta najpierw zapewniła, że lesbijki nigdy nie gwałcą, a następnie poprosiła o opis przemocy, przyprawiony złośliwym komentarzem „homofoby wstrzymali oddech w oczekiwaniu i rozpięli spodnie”. Po otrzymaniu szczegółowego opisu aktu gwałtu dalej próbowała przekonać oponentkę, że przemoc zdarza się tylko od mężczyzn, a jeśli kogoś zgwałciła lesbijka, to wcale nie jest lesbijką, bo ma w sobie silny “pierwiastek męski”.

Moim zdaniem to jakiś nowy, lecz jednak tak samo brzydki jak i stary, seksizm – wciąż prowadzi nas do stereotypu i zmusza nas do wiary, że każdy mężczyzna lub kobieta są tacy, a nie inni, od urodzenia. Bo „wszyscy mężczyźni to gwałciciele i wszyscy gwałciciele to mężczyźni”, ponieważ „lesbijka, tj. kobieta, nie jest zdolna do przemocy = wszystkie kobiety nie są zdolne do przemocy”.

A tak zgwałcone lub pobite przez swoje partnerki lesbijki pozostają pod podwójnym uciskiem seksizmu ze strony homofobicznego społeczeństwa, jak i ze strony swoich tolerancyjnych ziomków.

Jeanna Kroemer dla EASTBOOK